anandgelfand

Prosto z Moskwy – część pierwsza

| 0 comments

GM Radek Wojtaszek

Wstępne przygotowania do meczu zaczęło się wraz z zakończeniem finałowego meczu pretendentów, kiedy to jasne okazało się, że przeciwnikiem Vishego w meczu o Mistrzostwo Świata będzie Borys Gelfand. Skład sekundantów pozostał niezmieniony tzn. oprócz mnie znajdowali się w nim jeszcze Peter Heine Nielsen, Rustam Kasimdzanov i Surya Ganguly.

Autor: Eric Van Reem

Właściwe przygotowania miały miejsce oczywiście na zgrupowaniach, które rozpoczęły się w połowie stycznia, a które trwały, z niewielkimi przerwami, aż do połowy kwietnia. W tym czasie staraliśmy się dobrać strategię, która pozwoliłaby Vishemu obronić tytuł po raz kolejny. Zdawaliśmy sobie sprawę, że w powszechnej opinii Vishy będzie uważany za faworyta, wiedzieliśmy jednak, że nie będzie tak łatwo jak sądzono – Gelfand znany jest z bardzo dobrego przygotowania debiutowego, a i w drodze do meczu w Moskwie wygrał aż 7 krótszych ( Puchar Świata ) i 3 trochę dłuższych (Mecze Pretendentów) meczów.

Tym razem podróż na mecz odbyła się bezproblemowo (w przeciwieństwie do słynnej już 30 godzinnej jazdy busem na mecz do Sofii w 2010 r. ze względu na zamkniętą przestrzeń powietrzną z powodu erupcji pyłu z islandzkiego wulkanu) i 4 maja spotkaliśmy się w hotelu Kempinski w Moskwie.

Autor: Eric Van Reem

Warunki do pracy mieliśmy komfortowe i po raz kolejny apartament, w którym pracowaliśmy stał się dla nas miejscem, w którym spędzaliśmy większość czasu. Mimo tego, że mieszkaliśmy w samym centrum Moskwy, to nie było czasu na zwiedzanie. Rekompensował to nam jednak wspaniały widok z naszego hotelu, który był wspaniałym przerywnikiem w pracy

Autor: Eric Van Reem

Po kilku dniach pracy przed meczem już wszyscy oczekiwaliśmy na losowanie kolorów i rozpoczęcie meczu. Przed pierwszymi partiami zawsze towarzyszy nam uczucie niepewności, ale także pewnej ekscytacji, co przygotował przeciwnik i jak to się będzie miało do naszych nowinek. Jednym słowem wszystko sprowadza się do pytania kto kogo zaskoczy pierwszy :-).

Tradycją stał się już dla nas fakt, że podczas meczu nie towarzyszymy Vishemu na sali gry, tylko obserwujemy partię w hotelu. Zwycięskich nawyków nie ma co zmieniać, a i jest to dobry czas, żeby trochę odpocząć po zarwanych nocach. Jak zawsze więc, spotkaliśmy się w naszym pokoju i czekaliśmy na początek meczu…

Zdecydowałem się oszczędzić szczegółowych komentarzy wszystkich partii, ponieważ te można spokojnie znaleźć na wielu stronach, wolałem skupić się na tym jak wyglądały one z perspektywy naszego teamu.

Ale o tym w kolejnej części mojej relacji już jutro.

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.