anandgelfand

Bartosz Soćko komentuje

| 3 komentarze

Mecz w pierwszej połowie był wyjątkowo nudny. Bezpłciowe remisy, mało ciekawych idei debiutowych, jakieś dziwne boczne warianty…

Główna w tym „zasługa” pretendenta i jego sztabu. Chodzi o to, że zaskoczyli oni (takie przynajmniej odnoszę wrażenie) Ananda wyborem debiutów. Gelfand praktycznie całkowicie zmienił swój repertuar na ten mecz. To spowodowało, że Mistrz i jego sekundanci musieli na poczekaniu wymyślać sposoby walki z wariantami nad którymi reprezentant Izraela pracował przez ostatnie parę miesięcy. I nie dziwi, że im się to nie udało. Ogrom pracy włożonej przez pretendenta i jego sztab budzi uznanie. Myślę, że Anand również solidnie się do tego spotkania przygotował, ale sprytna taktyka przeciwnika nie pozwoliła mu tego pokazać. No nic… Przyjdzie trochę poczekać żeby zobaczyć nowe idee Hindusa.

Druga połowa była już trochę ciekawsza. Głównie z powodu dwóch partii rezultatywnych. Szczególnie podstawka Gelfanda, w pozycji w której raczej nie miał już kłopotów, poprawiła nastroje kibiców (głównie kibiców Ananda). Takie rzeczy pokazują, że oni też są ludźmi i też popełniają grube błędy.

Dogrywka przebiegała tak jak można było ją sobie wyobrazić. Anand jest specjalistą od szachów szybkich i widać to było gołym okiem. Grał znacznie szybciej od przeciwnika, co w krytycznych pozycjach okazało się decydujące. I zasłużenie obronił tytuł Mistrza Świata. Gratulacje dla niego i dla Radka Wojtaszka, który był jego sekundantem!

Trochę żal Gelfanda, bo dla niego taka okazja już może się nie powtórzyć… Ale mimo wszystko sądzę, że wygrał lepszy.

 Przy okazji znowu rozgorzała dyskusja na temat systemu rozgrywania cyklu o Mistrzostwo Świata. Jednak pytania typu „dlaczego nie grają najlepsi” wydają mi się bezpodstawne. Carlsen sam zrezygnował z włączenia się do walki, Aronian, Kramnik i inni po prostu zostali przy szachownicy wyeliminowani z rozgrywek. Więc o co chodzi? A system jest raczej dobry. Poprzednie lata pokazały, że inne metody (puchar, turniej) też nie są bez wad, więc powrót do tradycji chyba wyszedł na dobre. I pozostaje mieć tylko nadzieję, że następnym razem Carlsen już nie stchórzy 🙂

3 Comments

  1. Piękne są komentarze naszych arcymistrzów na temat meczu Anand – Gelfand. A może by zająć się tak wnikliwie niedawnym meczem Polska – Ukraina. Wszak wielkimi krokami zbliża się olimpiada szachowa w Turcji.

  2. Użycie nawet żartobliwe, ze Magnus stchórzył, jest moim zdaniem nie na miejscu.
    Magnus zachował się z godnością, której zabrakło innym, i zaprotestował przeciw zmianom regulaminu cyklu w trakcie jego trwania. Nie chciał być marionetką.

  3. @Krzych.

    Ale gdzie tam. Carlsen to Kasparow bis. Kasparow od lat jest poza szachami ale robi wokół nich dużo złego. Powiem krótko i kontrowersyjnie. Carslen to produkt, którym kieruje Kasparow. Oczywiście obaj mają do tego prawo. Chodzi tylko o to żeby swojego dyktatu (a co wyraźnie widać dyktatowi mniejszości) nie narzucali innym.
    Ponadto zauważacie, że mecze o najwyższą „kasę” dziwnym trafem omijają Kasparowa.

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.